Może się wydawać, że SEO to nudna praca, jednak w praktyce zdarzają się chwile, gdy zamienia się ona w prawdziwe wyzwania, jak na przykład wyprawa lub walka z siłami ciemności. Opowiemy Ci o takim przypadku.
Od kilku miesięcy zajmujemy się optymalizacją SEO strony internetowej osiedla. Wyniki nam odpowiadały: dobra konwersja, stabilna sprzedaż – wszystko poszło zgodnie z oczekiwaniami. Ale nagle do naszego klienta podszedł tajemniczy specjalista SEO i powiedział, że w ciągu kilku miesięcy 90% fraz kluczowych trafi na pierwsze pozycje wyszukiwarek. Było jasne, że klient był tym zainteresowany. Ryba szuka, gdzie jest głębiej, ale człowiek z kolei zawsze szuka, gdzie jest lepiej. Z jednej strony poczuliśmy niepokój, z drugiej pojawiła się ciekawość. Zaproponowaliśmy zorganizowanie wideokonferencji, podczas której moglibyśmy omówić podejście do promocji i efekty naszej pracy SEO. Zaprezentowaliśmy wykresy i raporty, które jasno pokazały, jak nasza praca zwiększyła ruch na stronie i poprawiła konwersję, a co za tym idzie sprzedaż.
Klient słuchał uważnie, wszystko wydawało się logiczne. Ale wtedy do rozmowy dołączył sam tajemniczy magik SEO. Cała nasza ekipa usiadła bliżej ekranu, bo za nim wisiał tamburyn – nie muzyczny, ale niemal szamański, pokryty skórą.
Kontynuowaliśmy rozmowę i sprawa wyglądała tak:
- Znam sposoby, aby 90% fraz kluczowych znalazło się w TOP 10 wyszukiwarek dla dowolnej witryny. To nie są tylko metody, ale prawdziwa magia SEO.
- Czy możesz dokładnie wyjaśnić, o jakich kluczowych frazach mówimy? Pewnie masz na myśli zapytania zawierające nazwę osiedla lub dewelopera?
- Nie, mówimy o żądaniach komercyjnych typu „kup mieszkanie w tej okolicy” (bez podawania nazwy osiedla). Potrafię wprowadzić ich do TOP 10 w ciągu 2-3 miesięcy.
- Czy możesz podać przykłady lub przypadki potwierdzające skuteczność Twoich metod?
- Wszystkie promowane przeze mnie strony umieściłem w TOP 10.
Następnie próbowaliśmy dowiedzieć się, co dokładnie kryje się za jego magią SEO, ale rozmówca umiejętnie unikał konkretnych odpowiedzi, podając jedynie ogólne frazy. W efekcie udało nam się dowiedzieć, że obecnie pracuje nad stroną internetową kompleksu mieszkalnego, którym kiedyś zajmowaliśmy się. Poprosiliśmy o raport z promocji tej strony. Odpowiedź brzmiała: „Nie ma problemu, zrobię to wkrótce”.
Ani tydzień, ani dwa tygodnie później raport nie został dostarczony.
Minęły dwa miesiące i już zaczęliśmy zapominać o tej rozmowie, ale historia toczyła się dalej...
Nasz klient zadzwonił i powiedział, że po długim namyśle zdecydował się spróbować magii SEO i podpisać umowę z tym specjalistą na dwa miesiące. Przesłał umowę zawierającą 100 fraz kluczowych, które nie zawierały zapytań o markę. Koszt pracy był o 50% wyższy niż nasz. Wszelkie nasze próby odwiedzenia klienta od tego kroku nie powiodły się. Argumentowaliśmy, że nie ma ani jednego udanego przykładu współpracy z tym magikiem SEO, że nie otrzymano jeszcze raportu na temat witryny i przeanalizowaliśmy samą witrynę, którą promuje - były tylko metadane, a nie na wszystkich stronach. Nie było treści, optymalizacji obrazu, zakupów linków, a strona nie znalazła się nawet w TOP 10 zapytań komercyjnych. Ale mimo to umowa została podpisana. Zgodziliśmy się zapewnić wsparcie techniczne, bo sami byliśmy ciekawi, co z tego wyjdzie.
I tak cud się nie wydarzył. Obserwowaliśmy, jak magik SEO zrekrutował armię botów, aby zwiększyć ruch w witrynie (do 80% wszystkich wizyt stanowiły boty). Z całych sił starał się wydobyć choć połowę obiecanych miejsc w TOP 10. Problem polegał na tym, że gdy tylko wstrzymano zakup botów, pozycje natychmiast spadły. Ruch nie rósł, natomiast konkurenci na rynku zwiększali sprzedaż 2, a czasem 3 razy. Wiedzieliśmy o tym na pewno, ponieważ sami współpracowaliśmy z dwoma głównymi konkurentami tego kompleksu mieszkalnego.
Czekaliśmy nie dwa miesiące, ale całe trzy miesiące... Oto, co ostatecznie się wydarzyło:
Spośród 100 fraz kluczowych tylko 25 znalazło się w TOP 10 wyszukiwarek, ruch wzrósł zaledwie o 22%, podczas gdy dla konkurencji w tym samym okresie wzrósł o ponad 35%. Ale najważniejsze jest to, że współczynnik konwersji spadł o połowę.
To było fiasko. W magicznym bulionie wyraźnie brakowało niezbędnych składników.
W efekcie przygotowaliśmy raport, w którym porównaliśmy naszą pracę SEO na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy z wynikami magii SEO. Z naszego raportu wynika, że w ciągu trzech miesięcy wypromowaliśmy 45 fraz kluczowych w porównaniu do 25, zwiększyliśmy ruch o 98% w porównaniu do 22% w przypadku magów, a nasz współczynnik konwersji wyniósł 0,73%, podczas gdy ich zaledwie 0,39%.
Teraz zgadnij, jak kończy się ta historia? Oto trzy opcje:
1) Zaczęliśmy współpracę z magikiem SEO, wierząc, że magia nie zadziała ze względu na specyfikę strony i musimy poprawić jej część techniczną.
2) Magik SEO kontynuował swoją pracę, twierdząc, że nasza praca mu przeszkadza i wszystko obejdzie się bez nas.
3) Nadal angażujemy się w promocję SEO, ponieważ dowody są zbyt przekonujące.
Jeśli masz pytania dotyczące SEO lub potrzebujesz porady, możesz skontaktować się ze studiem SEO „SEO COMPUTER” pisząc na adres info@seo.computer.
Identyfikator 4971