Fałszywe wartości: dlaczego nie potrzebujesz wszystkich 100 500 punktów w audycie SEO

Problem wielu ludzi polega na tym, że lubią komplikować rzeczy, gdy muszą być prostsze, i szukać łatwych sposobów, gdy nie ma prostych rozwiązań. Dotyczy to również audytów.

Ile razy spotkałeś się z listami kontrolnymi w stylu „100+ sposobów na poprawę użyteczności strony internetowej”? Zamiast „użyteczności” możesz zastąpić dowolne terminy. Podobne zbiory porad regularnie można znaleźć w większości zasobów tematycznych.

Nie, oczywiście, że nie ma w tym nic złego. Ale przejdźmy do sedna: istnieje ponad 100 sposobów na zawiązanie krawata – ile z tych metod stosujesz w prawdziwym życiu?

Podobnie jest w SEO: nie jest problemem sporządzenie listy 260 punktów, które pozwolą sprawdzić witrynę pod każdym względem. Ale tak naprawdę na uzyskanie wyników ma wpływ kilkanaście czynników, nie więcej. Rzucając całą swoją energię na wszystko inne, zmarnujesz jedynie i tak już ograniczone zasoby, nie uzyskując pożądanego efektu.

Ponieważ audyt strony internetowej jest jednym z najważniejszych etapów prac SEO, przyjrzyjmy się temu tematowi bliżej.

Zasada Pareto w działaniu

Jestem pewien, że słyszałeś o tej słynnej zasadzie nie raz. Przypomnę, że w najbardziej ogólnej formie można to sformułować następująco:

Twoim zadaniem jest zidentyfikowanie tych najważniejszych 20% zadań audytu i ich wdrożenie! W ten sposób możesz nie tylko zaoszczędzić czas i pieniądze, ale także znacznie szybciej uzyskać wymierne rezultaty swojej pracy.

Na pierwszych etapach pracy nad projektem nie ma potrzeby sprawdzania całościowo wszystkiego, koncentrując się na najbardziej krytycznych punktach:

  • sprawdzanie obecności metatagów Title/Description dla stron i jakości ich optymalizacji;
  • szukaj stron bez tekstu, stron usługowych i „śmieci”, które nie są chronione przed indeksowaniem;
  • szukaj duplikatów i stron 404;
  • analiza szybkości ładowania i optymalizacja pod kątem urządzeń mobilnych;
  • sprawdzenie plików robots.txt, rozmieszczenie semantyki na stronach i szereg innych ważnych punktów.

Przykładowo w naszych audytach wskazujemy wpływ danej pozycji na pozycje, na konwersję, wskazujemy złożoność korekty. Dzięki temu możemy łatwo ustalić priorytety tego czy innego elementu i zgodnie z zasadą Pareto przede wszystkim wdrożyć zalecenia, które doprowadzą do 80% wyniku.

Tak naprawdę sprawa będzie ograniczona do dwóch, trzech tuzinów punktów, nie więcej. Po naprawieniu problematycznych kwestii będzie można skoncentrować się na dalszym ulepszaniu istniejących stron docelowych i dodawaniu nowych stron, stopniowo przechodząc do bardziej szczegółowego audytu.

Nie ma uniwersalnych przepisów

Próby stworzenia uniwersalnego zestawu kryteriów analizy prowadzą do zawyżenia audytu do stu lub więcej punktów, z których część w ogóle nie ma zastosowania do szeregu projektów.

Różne typy witryn wymagają innego podejścia, a lista punktów do analizy małej witryny korporacyjnej, projektu treści i sklepu internetowego będzie inna.

Inną opcją kompetentnego wykorzystania takiego narzędzia, jak audyt SEO, jest przeprowadzenie analizy mającej na celu rozwiązanie konkretnego problemu. Może to być:

  • witryna podlega sankcjom dla wyszukiwarek;
  • problemy z indeksowaniem (wypadanie stron z indeksu);
  • niskie problemy z konwersją i użytecznością;
  • spadek ogólnego ruchu na stronie (upadek pozycji).

W każdym przypadku mówimy o kierunku, który jest ważny dla skutecznej promocji projektu i wpływa na wydajność serwisu w kontekście jego efektywności komercyjnej. Nawet niewielkie pozytywne zmiany mogą mieć znaczący wpływ na zyski firmy.

Jeśli podczas procesu audytu uwzględnimy specyfikę projektu, wówczas wynik będzie lepszy i poświęcimy mniej czasu. Żeby było jaśniej, wyjaśnię to na przykładach z praktyki.

Przykład nr 1. Strona sklepu internetowego, która działa już od ponad roku, ale jej właściciel nie angażował marketerów internetowych. Cała praca na stronie jest wykonywana przez programistę na personelu, który nie rozumie optymalizacji pod kątem wyszukiwarek, co jest w zasadzie normalne.

Nie ma żadnych specjalnych wyników. Dosłownie pięć minut oceny wystarczyło, aby zrozumieć, że chodzi o podstawową optymalizację i kwestie techniczne. A raczej całkowity brak ich opracowania jako takiego.

Po przeprowadzeniu audytu technicznego i wdrożeniu otrzymanych zaleceń w praktyce ruch klientów w ciągu 3 miesięcy wzrósł prawie 3-krotnie.

Przykład nr 2. Firma działa w wąskiej niszy, docelową grupą odbiorców są klienci z określonego regionu. W ciągu zaledwie 10 miesięcy pracy osiągnięto pułap możliwego wzrostu ruchu, a większość stron znalazła się w czołówce na pożądane słowa kluczowe.

Postanowiono spróbować wycisnąć maksimum z istniejącego ruchu, w efekcie konieczne było przeprowadzenie audytu użyteczności w celu optymalizacji konwersji. W rezultacie przeprojektowano większość stron docelowych, a na stronie wprowadzono dodatkowe bloki i elementy interaktywne (kalkulator usług, wyświetlanie odpowiednich projektów z portfolio na stronie serwisu itp.).

W rezultacie ogólny współczynnik konwersji na stronie wzrósł z 1,5% do 4%, czyli ponad dwukrotnie!

Właściwe priorytety robią różnicę

Można podsumowywać i wyciągać proste wnioski: w przypadku audytu SEO liczy się nie to, ile pracy wykonasz, ale jaką pracę wykonasz.

Musisz zacząć od problemu, który musisz rozwiązać, a wtedy nie tylko poświęcisz mniej czasu, ale także uzyskasz bardziej znaczące wyniki. A co najważniejsze, uwolnione zasoby można skierować na ważniejsze zadania.

Prawidłowe ustalenie priorytetów SEO jest bardzo ważne. W takim przypadku efekt można uzyskać w ciągu kilku tygodni lub miesiąca, zamiast czekać na klasyczne 3-6 miesięcy.

Mam nadzieję, że ten artykuł był dla Ciebie pomocny. Jeśli masz jakieś pytania, napisz w komentarzach!

W przypadku jakichkolwiek pytań możesz skontaktować się ze studiem SEO „SEO COMPUTER” pod adresem e-mail: info@seo.computer

Identyfikator 7078

Wyślij zapytanie, a my udzielimy konsultacji NA SEO promocja Twojej strony internetowej