Co roku grzebią SEO i już mi się z tego nie śmieje.

Chociaż oczywiście wszystko się zmienia, a czasy, w których można było po prostu „szamanizować” witryną, minęły. Teraz musisz zrozumieć, co dokładnie robisz i dlaczego. W tym poście opowiem Wam jak to się wszystko zaczęło, a przynajmniej jak to wyglądało według moich wspomnień.

W 1996 roku narodziły się dwie wyszukiwarki - Rambler i Aport.

W 1997 roku pojawił się Yandex.

Yandex z tamtych czasów wiedział już, jak pracować z językiem rosyjskim, biorąc pod uwagę morfemy i fonemy, i zaczął analizować odległość między słowami, aby uszeregować strony w zależności od ich zgodności z żądaniem użytkownika.

Od tego czasu na szczyt zaczęło wychodzić aktywne stosowanie różnych metod. To był moment, kiedy wszyscy zaczęli „szamanizować” tagami, kluczami i opisami. Ja sam podłączyłem się do Internetu około 1998 roku, ściągałem muzykę i uczestniczyłem w czatach, ale to zupełnie inna historia.

To co napisałem o roku 1997 było prawdą. Prawidłowe użycie metatagów, tytułów i tekstów pozwoliło nam dostać się na czołowe pozycje.

Wtedy było to dość proste – bierzesz stronę konkurencji z góry, kopiujesz ją dla siebie, zmieniasz nazwę firmy i teksty i już jesteś na TOP. To był śmiech! A potem nadeszła era wygnania, lata zerowe.

Największą porażką było wyjaśnienie przez Google swojego systemu rankingowego algorytmem PageRank.

Jeśli wcześniej sądzono, że im więcej fraz kluczowych użyjesz na stronie, tym wyżej znajdzie się ona w wynikach wyszukiwania, to po wprowadzeniu PageRank na pierwszy plan wysunęła się nie tylko ilość, ale i jakość linków zewnętrznych.

To bardzo zabawne, ale programy kupowania linków zaczęły być popularyzowane zarówno przez giełdy, jak i optymalizatory, którzy zarabiali w programach partnerskich sprzedając linki.

Wróćmy jednak do Google. W przeciwieństwie do Yandex, Google ocenia strony nie według cech tekstu, ale po prostu według liczby zewnętrznych linków do nich. Przeglądanie linków zwrotnych i kupowanie ich większej liczby było tak proste.

Ech, już był czas!

Kolejnym problemem w tamtym czasie było to, że wyszukiwarka nie mogła poprawnie wybrać odpowiedniej strony. Wynikało to z faktu, że wiele stron miało bardzo podobną lub monotonną treść.

Teraz problem trafności nie jest już tak istotny, ponieważ nowoczesne kursy SEO już uczą, jak unikać kanibalizacji zapytań i odpowiednio konstruować treść.

Jeśli chodzi o Yandex, kiedyś wprowadził on system TIC (thematic Citation Index), który określał autorytet witryny na podstawie linków z innych zasobów.

Poprawiło to jakość wyszukiwania, ale spowodowało gwałtowny boom na linki.

W połowie pierwszej dekady XXI wieku pojawiły się pierwsze giełdy linków, a SEO stało się dochodowym biznesem.

W tym okresie zaczęły także powstawać mity, że na przykład dowolną witrynę można wynieść na szczyt, kupując kilka linków z wiarygodnych źródeł.

W latach 2007-2009 SEO sprowadzało się do wyświetlania reklam kierowanych na słowa kluczowe.

Jest jedna główna zasada – im więcej pieniędzy wydasz na linki, tym wyżej Twoja witryna będzie wyszukiwana.

Jak to działało? Wystarczy udać się na giełdę, kupić linki, wstawić słowa kluczowe do tekstu i czekać. Jeśli nie uda ci się dotrzeć na szczyt, popraw to.

Jednak wyszukiwarki nie mogły długo tolerować tej sytuacji i wprowadziły filtry takie jak AGS dla Yandex i Penguin dla Google.

Od 2009 roku Yandex wdrożył algorytm uczenia maszynowego Matrixnet. Dzięki temu mógł śledzić linki naturalne i zakupione.

Wcześniej linki umieszczano na paskach bocznych lub w stopkach stron, a wyszukiwarka musiała jedynie zobaczyć, gdzie i jak linki zostały umieszczone, aby dowiedzieć się, kto do kogo odsyła.

Matrixnet znacznie usprawnił wyszukiwanie, wprowadzając dodatkowe czynniki rankingowe.

Potem przyszedł etap narastania czynników behawioralnych, za co w 2011 roku wielu zostało za to ukaranych.

Wróćmy jednak do linków. Od 2013 roku ich wpływ na rankingi był coraz mniejszy, a w tym roku przestały już odgrywać rolę.

Co się stało dalej? Wszystko stało się jeszcze prostsze: aby dostać się na szczyt, trzeba nie tylko wykazać się sprytem, ​​ale także rozwinąć witrynę.

To nie strona, która stosuje sprytne metody promocji, znajdzie się na szczycie, ale ta, która aktywnie pracuje nad poprawą treści, wyglądu i użyteczności.

W swoich audytach SEO osobiście szczegółowo analizuję każdą witrynę i znajduję „dziury”, które mogą utrudniać promocję. Tylko stosując najnowocześniejsze metody i podejścia roku, możesz naprawdę wynieść swoją witrynę na szczyt.

Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące SEO, zawsze możesz się z nami skontaktować. Pomożemy Ci opracować strategię i ulepszyć Twoją stronę internetową. Napisz na e-mail info@seo.computer.

Identyfikator 4981

Wyślij zapytanie, a my udzielimy konsultacji NA SEO promocja Twojej strony internetowej